Tabaka

Tabaka



Tabaka

Dziś trudno w to uwierzyć, ale Kaszubi kiedyś nie zażywali tabaki. Nie znali nawet tytoniu – rośliny, z której się ją wyrabia. A trafiła ona na Kaszuby tak:

W północnej części tej krainy żył bardzo uczynny i wyrozumiały chłop. Był dobry dla żony i dzieci, nawet z sąsiadami żył w zgodzie. Był tak radosny i życzliwy dla wszystkich, że szybko wybaczano mu drobne słabostki, które – jak każdy człowiek – miał. Bardzo złościło to diabła. Od dawna zastanawiał się, jak skusić tego chłopa do ciężkiego grzechu albo, co jeszcze lepsze, zdobyć jego duszę. W końcu wymyślił iście szatański plan.

Zaorał pazurami kawał ziemi i zasiał tytoń. Potem zapędził do roboty młode diabły, które tajemnymi sposobami sprawiły, że po tygodniu ziele było już wyjątkowo dorodne.

Pewnego dnia przechodził tamtędy nasz chłop. Na to właśnie czekał diabeł. Wyszedł mu naprzeciw w ludzkiej postaci.

– Uszanowanie, dzień dobry! – przywitał się grzecznie.

– Na wieki wieków? – odpowiedział chłop, niepewnie spoglądając na nieznajomego.

– Czy mógłbyś mi pomóc?

Chłop od razu się ożywił, bo zawsze był gotów nieść pomoc.

– Pierwszy raz zaszedłem w te strony i widzę tu jakieś nowe ziele – ciągnął diabeł niewinnym głosem. – Nie znam go i bardzo jestem ciekaw, jak się nazywa oraz do czego służy. Pewnie mieszkasz w tej wiosce, może nawet to twoje pole, więc na pewno znasz nazwę tej rośliny.

Chłopu było niezręcznie przyznać, że choć mieszka tu od dawna i ma niedaleko swoje pole, pierwszy raz widzi tę roślinę. Nieznajomy mógłby pomyśleć, że nie chce mu pomóc, a przecież przed chwilą tak chętnie się tego podjął.

– No tak, oczywiście, że wiem, ale właśnie ta nazwa wyleciała mi z głowy. Poczekaj, zaraz pójdę i zapytam żony – próbował ratować się chłop.

– A, to cudownie! Jesteś naprawdę uprzejmy. Ale nie musisz się śpieszyć. Przyjdę tu jutro o tej samej porze, wtedy mi powiesz – ucieszył się diabeł. – Trzymam cię za słowo.

– Dobrze, będę tu jutro – brnął dalej chłop, choć coraz mniej mu się to podobało. Zwłaszcza chytry uśmieszek nieznajomego nie wróżył nic dobrego.

– Chyba nie chcesz mnie oszukać? – upewniał się jeszcze diabeł. – Na wszelki wypadek obiecaj, że jeśli nie dotrzymasz słowa, oddasz swoją duszę diabłu, bo przecież jest ojcem wszelkich łgarzy.

Cóż miał robić biedny chłop? Tak to już jest, że jedno kłamstwo pociąga za sobą drugie i nigdy do niczego dobrego nie prowadzi.

– Zgoda – wykrztusił przestraszony.

Wtedy nieznajomy zamienił się w czarta i zaśmiał się szyderczo.

– Teraz cię mam, chłopie, bo nigdy się nie dowiesz, jak nazywa się diabelskie zielsko, które tu posiałem. Nigdy! Jutro będziesz już należał do mnie!

Cóż było robić? Strapiony i przerażony chłop odwrócił się i powlókł do domu. Wszedł do izby, usiadł za stołem i spuścił głowę. Jego żonę bardzo to zaniepokoiło. Zaczęła go wypytywać. Z początku nie chciał nic mówić, ale w końcu opowiedział jej o całym zajściu.

– No tak, tak to jest, gdy ktoś w imię dobra ucieka się do kłamstwa – westchnęła kobieta.

Mimo to zrobiło jej się bardzo żal poczciwego chłopa. Wiedziała, że chciał dobrze. Chwilę pomyślała i rzekła:

– Nie martw się. Nie na darmo Bóg dał chłopu kobietę. Zobaczysz, wybawię cię z kłopotu.

Rano wysmarowała swoje ubranie smołą i oblepiła je piórami. Potem poszła na diabelskie pole i zaczęła skakać, deptać ziele i tarzać się po nim. Młode diabły szybko zaalarmowały chytrego czarta. Ten wkrótce przyleciał oburzony.

– A to co?! Coś ty za jedna?! A sio, wynocha z tytoniu! Uciekaj mi stąd czym prędzej!

Teraz kobieta mogła już wrócić do domu i powiedzieć chłopu, że roślina nazywa się tytoń. Kamień spadł mu z serca. Szczęśliwy ruszył na spotkanie z diabłem.

Czart, nieświadom tego, co się stało, również się cieszył. Trochę jednak zaskoczyła go radość chłopa.

– No? Szybko, gadaj! Jak nazywa się to ziele? – niecierpliwił się diabeł.

– Tytoń.

– Coś powiedział?!

– Tytoń – spokojnie powtórzył chłop.

Tego diabeł się nie spodziewał. Wpadł we wściekłość. Teraz zrozumiał, kim była ta dziwna zjawa z poranka. Znowu przegrał i upokorzony uciekł do piekła.

Diabelską role przejął chłop. Skoszony tytoń wkrótce wysechł i pokruszył się. Kiedy gospodarz wąchał ten aromatyczny proszek, niechcący wciągnął odrobinę do nosa. Efekt był tak wspaniały, że zwyczaj zażywania tabaki szybko rozprzestrzenił się na całe Kaszuby i przetrwał do dziś.

Sprytnej żony kaszubskiego chłopa nikt już chyba nie pamięta. Może tylko najstarsi Kaszubi, którzy tabakę nazywają czasem diabelskim zielem.


Wnętrze izby kaszubskiej., Narodowe Archiwum Cyfrowe

 

Źródła:

  • Legendy i opowieści z Kaszub rodem
    Pomorskie.travel; dostęp: 12.02.2025
  • Baśnie i legendy Kaszubskie
    szwajcariakaszubska.com; dostęp: 12.02.2025
  • obrazek wyróźniający: Wyroby kaszubskiej sztuki ludowej dar dla Edwarda Śmigłego-Rydza przywieziony w przeddzień Święta Niepodległości, Narodowe Archiwum Cyfrowe